sobota, 14 grudnia 2013

Piosenka :)

Witajcie! Wróciłam na chwilę, żeby ogłosić Wam, że oficjalnie...

Rozpoczęłam działalność muzyczną :D
http://www.youtube.com/watch?v=C3mPyKus-3I Oto pierwszy teledysk :3
Wiadomo, nie jest profesjonalny. Nagrywałam go przez niecałe pół dnia z wujkiem z Niemiec i koleżankami, z którymi wcześniej ćwiczyłam jakieś 20 minut, a przedtem nie słyszały tej piosenki ;) . Myślę jednak, że zrobiliśmy wszystko co się dało w tak krótkim czasie. Mam nadzieję, że będzie się Wam podobać ;)
Muzyczne pozdrowionka śle Wam Mockingjay On Fire! :D

piątek, 1 listopada 2013

Ech...

Witajcie.
Wybaczcie, że taka długa przerwa.
Nie byłam na tych zawodach. Nie trenowałam od tamtego czasu. 
Tak, poddaję się. I czuję, że to dobra decyzja.
Zamiast rozmieniać się na drobne, skupię się na rzeczy, którą chcę robić w życiu, czyli muzyce. Po prostu uznałam, że i tak nie osiągnę nic w bieganiu i nie warto się na tym koncentrować. Teraz będę więcej się uczyć, więcej czasu poświęcać przyszłości... Ech. W najbliższym czasie nagram z wujkiem 1/2 swoje utwory i postaram się podrzucić Wam linka, jeśli nie zapomnę ;) Bo ostatnio mam ogromne natchnienie muzyczne i czuję, że to jest jedyny właściwy kierunek dla mnie ;) 
I w ogóle cierpię na brak czasu, nie wyrabiam, więc nie wyobrażam sobie co by było, gdybym jeszcze musiała poświęcać czas na bieganie. 
Nie usuwam bloga, bo będzie on dla mnie... hmm... wspomnieniem? Pamiątką? W każdym razie nie zapomnę, że kiedyś w moim życiu był okres fascynacji tym cudownym sportem, jakim jest bieganie.
Póki co... to żegnam się z Wami. Życzę Wam szczęścia, mobilizacji i wytrwałości w realizowaniu marzeń, rozwijania zainteresowań i żeby życie ułożyło się Wam dobrze...
Kończę, bo zaczyna się robić dziwnie XD
Do zobaczenia... kiedyś.
Pozdrawiam, Mockingjay on Fire.





Czas biec dalej ;)

sobota, 21 września 2013

Łohołhoł!

Nie, nie cieszę się. Dzisiaj w nocy miałam chyba dwugodzinny atak kaszlu, na przemian mokrego i suchego, a w przyszłym tygodniu muszę nadrabiać i mam warsztaty chóralne... Na szczęście zawody przeniesiono na wtorek (i znów trzeba będzie nadrabiać ;-;), więc mogę startować ale i tak mam beznadziejny humor. Lepiej nie będę opowiadać o tym, co się dzieje, bo pewne osoby mogą mieć wąty, ale co tam. Ważne, żebym zdążyła się wyleczyć do wtorku.
A poza tym... ja nie mogę, co choroba robi z człowiekiem! XD 
Zdążyłam przeczytać chyba siedem książek, zrobiłam białą mysz z koralików, robię żabę, dodaję posty na blogach, zrobiłam porządek w szafie i komodzie... Czy ja jestem jakaś nienormalna? Nie mogę w spokoju poleżeć w łóżku, tylko mnie nosi... koleżanka stwierdziła, że to podpada pod chorobę psychiczną i... chyba ma rację XDDD
Dobra, pozdrawiam, zdrówka życzę i w ogóle ;)
Paaa!



piątek, 13 września 2013

Tłumaczenia.

I teraz powinnam zacząć się gęsto tłumaczyć. Przyznaję bez bicia, nie trenowałam od momentu tego czegoś, co mi się stało z kostką (mądra ja nawet nie poszłam do lekarza, żeby to sprawdzić! Brawa proszę!).
Nie, nie jestem z siebie dumna. Żałuję, że zlekceważyłam ból. Normalnie nie boli, ale gdy np. usiądę po turecku, to strasznie rwie ;< 
Ale... jak to ja... Postanowiłam to olać XD
Więc... w czwartek będę startować w zawodach lekkoatletycznych na 300 m :D 
Ale nie wybiegajmy zbytnio w przyszłość :P 
Otóż obecnie leżę w łóżeczku, z katarem, kaszlem, bolącym gardłem, chrypą i nieogarem psychicznym. Przed chwilą zastanawiałam się, czy aby jeszcze żyję :P
Jutro mam konkurs chóru, a mój głos nadaje się tylko i wyłącznie do śpiewania tego, w czym można albo chrypieć, albo fałszować, albo jedno i drugie :PPP Szlag mnie trafia, bo obecnie  słucham Annę German i nie mogę śpiewać razem z nią XDDD Koszmarne uczucie :P
No cóż... Znając mnie, szybko się nie wykuruję XD Trzymajcie za mnie kciuki, możecie zmusić mnie do tego, żebym była grzeczną dziewczynką i się kurowała komentarzami :P Ciekawe, ilu Was zostało ;)
Dobra, literki zaczynają mi się mieszać, a to ostrzeżenie, żebym jak najszybciej skończyła pisać, żeby nie napisać czegoś z moich urojeń (nie zapomnijcie, że przed chwilą myślałam, że jestem martwa).
Pozdrawiam ;)
Trzymajcie się ciepło i nie dajcie się żadnym choróbskom, które na jesieni tak bardzo lubią się rozprzestrzeniać (czego jestem żywym dowodem). :/ Ech...
Pa!


czwartek, 25 lipca 2013

Hahahaha XD

Łapcie taki tam nowy szablon XD Tak, to ja XD Zdjęcie robiła moja przyjaciółka Zuźka :) Do tego jeszcze parę zdjęć, które dodam w ładnym pokaziku slajdów na blogu i w następnych postach :) 
Arrivederci!

czwartek, 18 lipca 2013

Kontuzja.

GRRRRRRRRRRRRRRRR!!!! Biegałam sobie z przyjaciółką po lesie (właściwie ja biegłam a ona szła za mną i wydawała polecenia. Np. skip A, C, prawa A lewa C i na odwrót, trucht, marsz, sprint, cwał, przekładanka - nawiasem mówiąc, najlepszy trening ever XD, nie męczę się tak bardzo a mam dużą różnorodność techniczną :3)
No i nagle Zuzia wydała polecenie "2A, 2C". No i Ania geniusz robiąc to, nie zauważyła korzenia o który się wywaliła. Znaczy nie wywaliła, po prostu spadła na bok stopy i coś jej gruchnęło  kostce XD.
Brawa dla mnie XD Wczoraj wieczorem byłam na ognisku i biwaku, cały czas chodziłam jak pijana :P Teraz też zamiast chodzić kuśtykam, więc o bieganiu przez parę dni mogę zapomnieć. 
Najbardziej jestem wściekła przez a6w. Wczoraj miałam po treningu zrobić 17-ty dzień, ale nic z tego nie wyszło, bo gdy zginałam kolana, to ten mięsień przy kostce, który mnie boli, też wykonywał ruch, co bolało jak cholera, więc odpuściłam po drugim powtórzeniu pierwszego ćwiczenia. Dzisiaj też nie potrafię tego zrobić... A byłam już tak daleko!!!!!!!! Uhh... To trzeba robić bez przerwy, więc już spieprzyłam sprawę -.- 
Umm... mam taką ochotę sobie pobiegać...  -.-

poniedziałek, 15 lipca 2013

Wyścig z czasem.

Dziś, gdy szłam biegać, było zbyt późno, bu ruszać do lasu lub nad rzeczkę, więc zrobiłam sobie czasówkę na 1 km. 
3:54. Nie jest źle, 3 sek. lepiej, niż na Biegu Wiosny, po długiej przerwie, bez rozgrzewki i w normalnych spodniach XD Dopingowała mnie przyjaciółka, Zuzia i mierzyła mi czas. Dobrze jest mieć kogoś, kto w ciebie wierzy.
A dziś mam kompletną załamkę.
Bo tak, nie ważne. Było fajnie, połaziłam z przyjaciółkami, byłam w kinie, ale oprócz tego to... umm... zdałam sobie sprawę ze zbyt wielu rzeczy. To głupie.
Lecę, trzymaj kciuki, żebym jutro nie pisała do Ciebie, czytelniku, z trumny.